HISTORIA PEWNEGO ZDJĘCIA, czyli poszukiwania informacji o żydowskich mieszkańcach Pilchowic

Wszystko zaczęło się od bardzo ciekawego zdjęcia zamieszczonego na facebookowej stronie Pilchowice Historia Gminy. Na pierwszym planie fotografii widać dwóch mężczyzn wykonujących prace przy witrynie sklepu. Jak głosi szyld, właścicielami sklepu są bracia Starostzik. Lokalizacja sklepu wskazywała, że jest to ten sam lokal, którego właścicielami byli wcześniej Perl i Jottkowitz. Jest to budynek, który mieścił się w samym centrum Pilchowic, na skrzyżowaniu obecnych ulic Dworcowej i Damrota. Dzięki aktywności obserwatorów strony, szybko udało się potwierdzić przekazywane przez mieszkańców Pilchowic informacje, iż wymienieni wyżej Perl i Jottkowitz byli Żydami. Rozgorzała więc dyskusja o tym, kiedy i w jakich okolicznościach mogło dojść do zmiany właścicieli sklepu. Czy miało to związek z polityką władz niemieckich wobec Żydów w latach trzydziestych XX wieku? Kwestii tej nie udało się ostatecznie i jednoznacznie rozstrzygnąć, jednak dzięki poszukiwaniom prowadzonym w źródłach internetowych przez uczestników naszej grupy facebookowej dowiedzieliśmy się całkiem sporo o Żydach mieszkających w Pilchowicach pod koniec XIX i na początku XX w.

Sklep braci Starostzik – zdjęcie, które rozpoczęło dyskusję na facebookowej stronie Pilchowice Historia Gminy

  Według spisu „Topographisches Handbuch von Oberschlesien” Felixa Triesta z roku 1865 w Pilchowicach w roku 1855 żyło 720 mieszkańców, a w 1861 roku 942 – w tym 884  katolików, 41 ewangelików i 17 żydów. W  1912 r. Johannes Chrząszcz charakteryzuje  stosunki wyznaniowe  miejscowej społeczności : 1127 katolików, 12 ewangelików, 6 żydów. Wśród niewielkiej społeczności żydowskiej Pilchowic w tamtym czasie była też drobnokupiecka rodzina Perl. Prawdopodobnie pierwszym, który osiedlił się w Pilchowicach, był Simon Perl urodzony ok. roku 1853 w Łaziskach k. Rybnika. Poślubił on Annę Friedlander. Żydowska rodzina Friedlanderów mieszkała w Pilchowicach i okolicy już od dłuższego czasu. Młodzi państwo Perl mieszkali początkowo w Rudzie Śląskiej – tam urodzili się ich dwaj synowie Arthur i Heinrich. Natomiast młodszy syn Izaak (ur. 11.12.1890) i córka Ernestine (ur.16.02.1894) urodzili się już w Pilchowicach. Zarówno Heinrich jak i Izaak walczyli w I wojnie światowej i obaj zginęli – w odstępie zaledwie miesiąca w roku 1915. Niestety, jak nietrudno się domyślić, tragicznego losu rodziny Perl dopełniła później II wojna światowa.

Sklep Perla i Jottkowitza na starej widokówce.

       27.01.1920 Ernestine Perl wyszła za mąż za Arthura Jottkowitza. I tu pojawia się drugie nazwisko z szyldu pilchowickiego sklepu. Arthur Jottkowitz urodził się 27.11.1889 r.  w Bytomiu jako syn księgowego Markusa Jottkowitz i Goldine Jottkowitz (z domu Jottkowitz). Arthur walczył jako niemiecki żołnierz w I wojnie światowej, został lekko ranny w 1917 r. Po ślubie osiadł w Pilchowicach i prowadził sklep razem z teściem pod szyldem „Perl i Jottkowitz”. Kiedy w roku 1925 Simon Perl zmarł, sklep poprowadził dalej samodzielnie Arthur Jottkowitz. Jak podaje Księga Adresowa z 1929 roku, był on wtedy wciąż jeszcze jego właścicielem. Około roku 1931 A. Jottkowitz przeniósł się jednak do Gliwic, gdzie zamieszkał przy Friedhofstrasse (obecnie ul. Na Piasku). Ze względu na dużą odległość od swego nowego miejsca zamieszkania najprawdopodobniej nie prowadził już wówczas sklepu w Pilchowicach. W spisie pilchowickich firm z roku 1934 sklep „Perl” już się nie pojawia. Według gliwickiej Księgi Adresowej 1936 Arthur Jottkowitz mieszkał w tym czasie przy Nikolaistrasse (obecnie ul. Mikołowska), gdzie prowadził handel obrazami.

Nekrolog Simona Perla „Przepełnieni bólem podajemy do wiadomości, że od długoletnich, z duża cierpliwością znoszonych cierpień, Bóg uwolnił naszego ukochanego i troskliwego ojca, teścia, dziadka, szwagra i wujka kupca Simona Perla w jego 72 roku roku życia. Pilchowice, Bytom, Królewska Huta, dnia 7.09.25. W imieniu pogrążonej w żałobie rodziny zmarłego. Arthur Jottkowitz i małżonka z domu Perl. Pogrzeb odbędzie się we wtorek o 15:30 z domu pogrzebowego na nowym cmentarzu żydowskim*.

     Widoczne na szyldzie sklepowym nazwisko Starostzik nie pojawia się niestety w żadnej z dostępnych pilchowickich ksiąg adresowych, stąd trudno jest określić dokładny rok, z którego pochodzi ta fotografia. Jest mało prawdopodobne, że przedstawiona zmiana właściciela sklepu miała związek z sytuacją w Niemczech po roku 1933, kiedy władzę przejęli naziści. Z zebranych faktów wynika raczej, że firma Perl przeszła w inne ręce już około roku 1930. Nie udało się jednak ustalić, czy bezpośrednim następcą była firma Starostzik. W Gliwicach przy Nikolaistr. 36 (ul. Mikołowska)  sklep kolonialny braci Starostzik (Augusta i Roberta) funkcjonował od początku lat dwudziestych aż do końca wojny i firmował się dokładnie tak samo, jak ten na zdjęciu, tzn. „Gebr. Starostzik”(Gebrüder czyli bracia – przyp. red.). W Pilchowicach była to więc tylko filia, która prawdopodobnie działała stosunkowo krótko. W jakich latach, niestety nie wiadomo. Nie ma sklepu Starostzik ani w spisie pilchowickich firm z roku 1934, ani z roku 1941. Starsi mieszkańcy pamiętają, że od początku lat 40. XX w. właścicielką tego sklepu była już pani Foit. Dodajmy też, że budynek został spalony przez Rosjan w 1945 r. i wkrótce ostatecznie zniknął z panoramy centrum Pilchowic.

     Ale wróćmy do losów rodziny Jottkowitz. Z odnalezionego aktu zgonu dowiadujemy się, że Arthur Jottkowitz zmarł w gliwickim szpitalu przy ówczesnej Friedrichstrasse 29  (obecnie ul. Kościuszki) dnia 28.03.1941 r. na skutek obrażeń wewnętrznych wywołanych wypadkiem drogowym. Jest  prawdopodobne, że kryje się w tym jakiś potworny dramat związany z tragedią lat wojny i ówczesnym położeniem Żydów. Również żona Arthura – Ernestine Jottkowitz – nie przeżyła drugiej wojny światowej. Prawdopodobnie została deportowana z Gliwic w 1942 r. Była więźniem obozu w Auschwitz.

Hotel należący do rodziny Weider (ul. Dworcowa, okolice pawilonu).

   Co do innych Żydów mieszkających w Pilchowicach to wiemy, że mieszkała tu rodzina Weidner. Według odnalezionych aktów metrykalnych historia tej rodziny w Pilchowicach rozpoczyna się około roku 1800, kiedy przybył tu z Wodzisławia trzydziestoletni kupiec Salomon Weidner z żoną Jettel Cohn. Mieli oni dwóch synów : Jakuba i Mosesa. W 1845 r.  M. Weidner był właścicielem karczmy i fabryki łyżek na Dolnej Wsi. Fabryka zatrudniała 40 pracowników  i produkowała dziennie 500 tuzinów  łyżek.   Inicjał ‚M” przed nazwiskiem właściciela cegielni to zapewne skrót od imienia Moses. Drugi syn Salomona – Jakub był kupcem i właścicielem  gospody. Jakub poślubił Rosalię Wartenberg i mieli dwie córki (które do śmierci mieszkały w Pilchowicach) i trzech synów: Salomona, Moritza i Juliusa.  To urodzony w 1854 roku Julius przejął rodzinny interes w Pilchowicach i to on najprawdopodobniej zbudował na początku XX w.  widniejący na widokówce hotel. Julius zmarł w 1908 roku. Ostatnim mieszkającym w Pilchowicach przedstawicielem rodziny Weidner był  urodzony w 1892 roku syn Juliusa – Georg, którego znajdujemy w wykazach Pilchowiczan walczących w I wojnie światowej. W książce adresowej z 1928 r. nie ma już nazwiska Weidner . Co skłoniło tę mieszkającą w Pilchowicach od pokoleń żydowską rodzinę do opuszczenia naszej miejscowości?

Po lewej widoczny sklep Grzondziela na ulicy Dworcowej (dziś parking przy pawilonie handlowym)

        Wielu z Państwa z pewnością słyszało o odnalezionym w latach 70. w Pilchowicach  „żydowskim złocie”. Złoto odnaleziono podczas prac przy budowie pawilonu handlowego w miejscu dawnego domu i sklepu Antona Grzondziela. Anton Grzondziel w pamięci mieszkańców zapisał się jako mężczyzna niewielkiego wzrostu, z długą brodą, człowiek niezwykle oszczędny (nawet w zimie nie ogrzewał sklepu, grzał jedynie dłonie nad świecą). W jego niewielkim, wąskim, ciemnym sklepiku można było kupić  szeroki asortyment towarów. Być może to fizjonomia i oszczędność Grzondziela sprawiły, że część ludzi uważała go za Żyda. Tymczasem urodzony w 1861 r. w Katowicach Anton Grzondziel zmarł jako katolik- jego zgon odnotowano w 1941 r. w pilchowickiej księdze parafialnej.

Jak zwykle mamy nadzieję, że Państwa wspomnienia i wiadomości oraz nasze dalsze poszukiwania  pozwolą dowiedzieć się jeszcze więcej w temacie, który powyżej poruszono.


Szczególne podziękowania dla pana Ryszarda Derdzińskiego za możliwość skorzystania z informacji zawartych na jego blogu https://aldrajch.blogspot.com

Agnieszka Robok