Jadwiga Skarotka ze zomku Dzieweczka, czyli słów kilka o XVII – i XVIII – wiecznych pilchowickich księgach chrztów

Poszukując informacji o księżach pochodzących z pilchowickiej parafii siłą rzeczy w końcu musiałem dotrzeć do ksiąg chrztu, żeby odnaleźć daty ich urodzeń. Pierwszym wrażeniem, gdy otworzył się przede mną świat ksiąg metrykalnych, było – nie, to nie do odszyfrowania, to tylko dla specjalistów od grafologii, a w dodatku ta archaiczna łacina…


Z ciekawości jednak przeglądałem te starodawne rękopisy i zauważyłem na wstępie, że wpisy te robione były ściśle według ustalonego schematu. Na początku wpisywano jakiego roku wpis dotyczy. Potem wpisywano miesiąc, a na lewym marginesie dzień miesiąca w którym udzielono chrztu. Przy dniu chrztu niezmiennie wpisywano: Ochrzczono – tu imię ochrzczonego, z rodzica – tu imię i nazwisko ojca, potem imię matki, żony, następnie podane są nazwiska i imiona ojca chrzestnego i matki chrzestnej. Później zaczęto zapisywać, kto chrzcił i obok daty chrztu datę narodzin, a nawet czasem godzinę.

I tak począwszy od 1726 roku poznajemy wszystkich proboszczów pilchowickich, kapelanów, a także archiprezbiterów, najpierw gliwickich, a potem wielkodębieńskich, którzy co roku sprawdzali zapisy tych ksiąg. Chrztów w naszej świątyni udzielali nie tylko nasi duszpasterze. Czasem zauważymy ojców cystersów z Rud, Stanicy i Żernicy, księży z Gliwic, ojców franciszkanów z Wodzisławia i Gliwic, księży z Bełku i z Wielkiego Dębieńska, z Sośnicowic a nawet kanoników katedry wrocławskiej. Pewnie można by odnaleźć jeszcze innych …

Początkowo zapisy te wydawały się monotonne i trudne do czytania, potem jednak powoli wzrok zaczął mi się przyzwyczajać do ręcznego pisma i słowa zaczynały układać się w całość.

Trudno dzisiaj powiedzieć, kto prowadził te księgi. Może osobiście poszczególni proboszczowie parafii? Może wikariusze pracujący razem z proboszczem? Być może, że prowadził je nauczyciel, organista lub miejscowy pisarz. Chociaż bywało tak, że pisarz organista i nauczyciel to była ta sama osoba…

Charaktery pisma są przeróżne. Niektórzy pisali bardzo starannie, litery są wymodelowane wzorcowo i dość łatwo się to czyta. Jednak w większości przypadków, szczególnie we wpisach z przełomu XVII i XVIII wieku, charakter pisma wykazuje pewien pośpiech i niecierpliwość, tak że czasem tekst jest mało czytelny, mimo schematu który stosowano. Jednak po każdej wizytacji archiprezbitera lub biskupa pismo jest starannie wymodelowane. Im dalej od wizytacji pisarze znów piszą coraz bardziej niedbale…

Tak więc poszukiwałem tych moich księży przeglądając strona po stronie, miesiąc po miesiącu, rok po roku… Nagle zauważyłem jakby otwarła się przede mną cząstka świata sprzed wieków. Korowód nazwisk, imion, przydomków… Jakież było moje zdziwienie, że w niektórych przypadkach pisarz przy imionach i nazwiskach wtrąca czasem jeszcze jakieś słowa…. Oczywiście myślałem, że to łacina i biegłem wzrokiem dalej. W końcu jednak zorientowałem się. Zza fasady poważnych łacińskich słów i zdań czytam: „Jadwiga Skarotka ze zomku Dzieweczka”… To żadna łacina! To nasza czysta mowa! Pisarz nie wysilał się, żeby tłumaczyć na łacinę to, że ktoś był młynarzem, pisarzem, czy cieślą, a kto był żoną karczmarza… Pisał tak, jak mówiono o danej osobie – po śląsku. To jakby spojrzenie w naszą przeszłość przez niedomknięte drzwi. Wszystko staje się nagle bliskie, ciepłe – takie nasze….

Ciekawe jest to, że w księgach tych nie zawsze posługiwano się nazwiskami. Jeżeli ktoś uprawiał charakterystyczny zawód np. był cieślą, to był zapisany jako Sobek Cieśla z Pilchowic…

Tak więc mamy korowód nazwisk (funkcjonujących do dzisiaj w Pilchowicach i okolicy) i zawodów uprawianych w Pilchowicach.

I tu kolejne zaskoczenie. Tak zwany Kataster Karoliński spisany w latach dwudziestych XVIII wieku w celach podatkowych, nie ujawnia w Pilchowicach istnienia jakichkolwiek rzemieślników. Księgi chrztów zdecydowanie temu przeczą. Dzisiaj powiedzielibyśmy, że byli w szarej strefie (skąd my to znamy?). Musiał to być trudny czas w dziejach Pilchowic!

Byli więc (na przykład):

  • Franciscus Herman rektor organista 1681 rok
  • Michna Dziubak Mlynarz de Vilcza – 1684 rok

  • Mateus Smyk scholarus Pilchowicensi (nauczyciel) – 1687 rok

  • Andreas Karczmarz de Pilchowitz – 1688 rok

  • Joanne Krawiec de Pilchowiz – 1689 rok

  • Laurentes Adamy pisarz de Leboszowic – 1689 rok

  • Sophia Kusnierka de Pilchowiz – 1689 rok

  • Hedvigis Zmudzina karczmarka de Pilchowitz 1698 rok

  • Gregorio Mynarz de Birawa – 1701 rok

  • Gregorio Dindara organista Pilchowicensi – 1702 rok

  • Maria Mynorka z Birawskiego mlyna ( zapewne żona Gregorio Mynarza wspomnianego wyżej)– 1702 rok

  • Jadwiga Krawcowo ze zomku – 1702 rok

  • Jura Dudek Bednorz de Pilchowitz – 1712 rok

  • Jura Mynarss Bierawsky – 1703 rok

  • Wspomniana już Jadwiga Skarotka ze zomku dzieweczka ( pewnie służąca lub pokojówka)- 1703 rok

  • Simon Dudek Piekarz de Pilchowitz – 1704 rok

  • Sobek Cieśla de Pilchowitz – 1710 rok

  • Matys Karczmarz Pilchowski – 1713 rok

  • Maryna Szafarka gospodyna z pilchowskiej fary – 1713 rok

Starałem się tutaj zachować oryginalną pisownię. Pewnie to nie wszystkie zawody, które w tym czasie występowały w pilchowickiej parafii. Z pewnością nie wszystko udało mi się uchwycić… Nie wszystko też udało mi się rozszyfrować…

Na ogół imiona zapisywane były tak jak brzmią po łacinie, czasem jednak tak jak brzmiały w naszej mowie. Trudno sobie wyobrazić, żeby w potocznej mowie posługiwano się imionami łacińskimi. Tak więc Andreas to nasz Andrzej, Simon to Szymon, Laurentes – Wawrzyniec, Hedvigis – Jadwiga, Christiarus – Krystian, Josepha – Józefa, Gregorio – Grzegorz, Georgio – Jerzy itd…

W zapisach widnieją także imiona przekształcone przez społeczność – tak charakterystyczne, że pisarz nie próbował tłumaczyć je na łacinę. Jest więc Sobek, Michna, Jura, Matys, Maryna… Są to jednak imiona rodziców lub rodziców chrzestnych występujące w XVII i na początku XVIII wieku. Później już zanikają. Zadziwia imię Sobek, które dość często występuje w pilchowickich księgach chrztu. Ciekawe, że w pobliskiej Żernicy w tym samym czasie Sobek funkcjonuje jako nazwisko.

Nowo ochrzczonym dzieciom jednak nadawano imiona i zapisywano bez zdrobnień i przekształceń. Imiona są zwykłe – takie jak dzisiaj, gdyby odrzucić imiona pochodzące z innych kultur (np. z kultury amerykańskiej) i przetłumaczyć je z łaciny. Imiona świętych kościoła katolickiego. Jest więc: Maria, Anna, Marianna, Zuzanna, Agnieszka, Jadwiga, Józefa…. Jest Jan, Paweł, Piotr, Grzegorz, Jerzy, Mateusz, Karol, Andrzej, Szymon… i wiele innych… W większości przypadków nadawano tylko jedno imię. W rodzinach bardziej zamożnych nadawano dwa imiona. W rodzinach szlacheckich i arystokratycznych – wiele imion (zdjęcie poniżej).

chrzest hr. Jana Karola de Wengersky 1735

Także zapisy miejscowości brzmią polsko. Mamy więc Pylchowicze, Leboszowice, Smolnicza, Wielopole, Wilcza ( Gorna i Dulna), Dulna Wieś, Kaziur, Wydzierow (Wydzirowo), Kuźnica Neborowska, Kuźnica Leboszowska, Leng, Sosnicowicze, Sczyglowice….

Począwszy od drugiej ćwierci XVIII wieku gwarowe wtrącenia do tekstów zanikają powoli. W ich miejsce wchodzi już czysta łacina. Na przykład młynarz to już molitor, pisarz – scriba, karczmarz – tabernator , kowal – faber….

Miejscowości zaczynają brzmieć natomiast niemiecko lub łacińsko. Już nie mamy Dulnej Wsi lecz Niderdorfio, Pilchowitz zamiast Pylchowicze. Mamy Wielopolio, Leboszowicio, Nieborowitz Hammer lub Ferudina Nieborowicensis itd….

Wydaje się, że w tym czasie zaczęły utrwalać się nazwiska. Przestają funkcjonować obok imion przydomki określające zawód. W zamian za to jest imię, nazwisko i zawód.

Przykładowo podaję:

  • Joanne Gorol molitor ex Leboszowicio 1700 rok ( młynarz)

  • Andreas Skorzycki tabernator ( karczmarz z Leboszowic) 1729 rok

  • Pawel Wronka scriba in Pilchovic (pisarz) 1732 rok

  • Christiarus Bursyk organista Pilchovicensis 1742 rok

  • Tomasz Kaziur molitor ( młynarz w młynie Kazior) 1745 rok

  • Sebastian Waller molitor ( młynarz z Leboszowic) 1746 rok

  • Jakobo Przelich tabernatore de Pilchovicio (karczmarz pilchowicki) 1763 rok

  • Domino Philipo Schindler Qvestore Pilchowicensis ( może to ktoś odpowiedzialny za pobór podatków?) 1773 rok

  • Walenty Wroblik fabro ferrario ( kowal z Pilchowic) 1773 rok

  • Jakobo Lorek sutore Pilchowicio ( pewnie właściciel jakiegoś składu handlowego lub sklepu) 1777 rok

  • Józef Schwidergol molitor ex Birawa ( młynarz w Bierawce) 1783 rok

  • Ignacy Wilim fabro ferrario 1785 rok ( kowal z Pilchowic)

  • Josepha Scherboschkin auriga 1786 ( żona kogoś kto zajmował się transportem towarów)

I pewnie wiele jeszcze nazwisk i zawodów można odnaleźć w tych księgach. Można ustalać genealogie, szukać swoich przodków… W księgach odnajdujemy fascynujący obraz tamtych czasów. Odnajdujemy ślady emocji ludzi z tamtych dni. Smucimy się, gdy przy chrzcie jest zaznaczony maleńki krzyżyk – ślad dramatu rodziców. Odnajdziemy dramat samotnej matki, która chrzci dziecko w naszej parafii – nie w swojej…

Odnajdziemy również uroczyste chrzty dzieci różnych arystokratów np. z rodziny Wengersky, Paczynski, Reisner. Chrzestnych z arystokratycznych rodzin np. Pelka, Schimonsky, Trach, Reiswitz, Goczalkowski, Kotuliński, Ocicki.

Odnajdziemy chrzty w rodzinach ważniejszych obywateli Pilchowic jak: Deveth, Grichtolik, Glikselik, Frichel, Reisner, Waller, Kohnik, Malik (Maleck).

Ciekawostką jest chrzest, którego udzielił w 1739 roku pilchowicki proboszcz Leopold Sobelius w naszym katolickim kościele dziecku z rodziny luterańskiej z Nieborowic (niestety nie potrafię odszyfrować nazwiska). Chrzestni też byli luteranami….

Intryguje zapis z 1778 roku, gdzie chrztu udziela w rodzinie Wilim z Pilchowic nie ksiądz, ale pilchowicki organista Simon Lontzig… Smutny zapis… Pewnie nie można było czekać na księdza…

W księgach chrztów odnajdziemy również ślady różnych nieistniejących już przysiółków jak Wydzirów, Kuźnia Leboszowska, Kuźnia Rusowska, Szczyrbie, Kuźnica Stara. Trudno już dzisiaj ustalić dokładnie, gdzie się znajdowały (prócz Wydzirowa ).

Z pewnością wiele można jeszcze odnaleźć. To takie pierwsze spojrzenie na te zapisy. Księgi te z pewnością wymagają jeszcze głębszej analizy z uwzględnieniem poszczególnych miejscowości naszej parafii z zastosowaniem metod statystycznych, zestawień i porównań.

Obraz tamtych czasów ukaże się nam może nie w pełni jeszcze, jednak pozwoli zapełnić wiele luk w historii Pilchowic i okolicznych miejscowości należących do parafii Pilchowice.

W księgach, które przeglądałem, brak jest zapisów z lat 1718 do 1726 kiedy to Pilchowice były wydzierżawione cystersom z Rud. Być może czekają one na odkrycie w archiwach rudzkich…

Wydawać by się mogło, że spośród wszystkich miejscowości należących do parafii najwięcej chrztów było w Pilchowicach. Jednak to nieprawda. Więcej zapisów dotyczy Wilczy, Dolnej Wsi czy Smolnicy… Widać, że Pilchowice były niewielkim miasteczkiem o stosunkowo małej liczbie mieszkańców… Mimo tego odnosi się wrażenie, że ranga Pilchowic była zdecydowanie wyższa niż innych miejscowości w okolicy.

Nie wiadomo, jak potoczyło się życie tytułowej Jadwigi Skarotka ze zomku dzieweczki. Może dobrze przeżyła swoje życie, może była szczęśliwą matką i czyjąś żoną. Może nadal wśród nas żyją jej potomkowie? Nie wiadomo, czym zajmowała się na naszym zamku. Pewnie nie była tam kimś bardzo ważnym, jednak dzięki temu, że zgodziła się być matką chrzestną dla Jerzego Madeja weszła w historię Pilchowic i znalazła tam swoje miejsce dzięki krótkiemu zapisowi w pilchowickiej księdze chrztów.

W Pilchowicach 26 lipca 2018 roku K-H

Pilchowickie księgi chrztów można oglądać na stronach internetowych :

https://www.familysearch.org/search/film/008245432?cat=15004

https://www.familysearch.org/ark:/61903/3:1:939K-CQ9J-BQ?owc=MHXW-7NL%3A361904901%2C362418101%3Fcc%3D2114433&wc=MHXW-7NG%3A361904901%2C362418101%2C362418901&cc=2114433

Trzeba tam założyć konto i zalogować się. Wszystko jest bezpłatne. Zachęcam…

Karol Hrubesz