„KOŁO DWORU JEST CEGIELNIA…” – o glinioku w Wilczy Dolnej

Po wojnach śląskich (1740 – 1763 r.) Śląsk zostaje wcielony do państwa pruskiego, a w 1818 r. powstaje powiat rybnicki, do którego zostają włączone dwie wioski – Górna Wilcza (Ober Wiltscha) i Dolna Wilcza (Nieder Wiltscha). W państwie pruskim od 1741 r. na czele powiatów stoją landraci mianowani spośród właścicieli ziemskich. Gdy powiatem rybnickim zarządza w latach 1874-1901 landrat Carl Gemander, z jego inicjatywy powstaje gmach starostwa rybnickiego oraz spółka wodociągowa w Rybniku, a w wioskach prowadzone są roboty melioracyjne. W Wilczy Dolnej przy ujściu głównych rur drenarskich osadzono w tamtym czasie kamień z wyrytym napisem ”Trimierz – 1883” (usytuowany obecnie przy wjeździe do posesji przy ul. Karola Miarki 36 a). Informację tą uzyskałem od nieżyjącego już mojego kolegi śp. Jana Gasza, któremu to przekazał Jego ojciec zatrudniony przy kładzeniu drenaży.  Podczas prowadzenia prac drenarskich zorientowano się, że w Wilczy Dolnej w rejonie obecnych ulic Stawowej i Krótkiej występują złoża gliny i podjęto wówczas decyzję o budowie cegielni w tym rejonie. Nie udało się dokładnie ustalić, kiedy uruchomiono wilczańską cegielnię, ale na starych mapach niemieckich z 1883 r. zaznaczono już cegielnię skrótem Zgl. Nie wiemy też, kiedy ww. cegielnię przejmuje spółka żydowska –

Stanisław Karwowski – dyrektor spółdzielni w Piotrkowie

dr Izrael Fejman– lekarz z Piotrkowa

Szlama vel Salomon Kornberg z Częstochowy’

Felicja Horenstein z domu Kremska z Wilczy Dolnej

Uruchomienie cegielni było związane z pojawieniem się w okolicy budownictwa przemysłowego potrzebującego cegły. Cegła wówczas była najpopularniejszym materiałem stosowanym w budownictwie. Z wilczańskiej cegły wybudowano pałac w stylu neogotyckim wraz z zabudowaniami gospodarczymi w pobliżu tegoż pałacu oraz 9 budynków przy ulicy Gliwickiej („ Siedlongi”). Z wilczańskiej cegły wybudowano szkołę powszechną, którą oddano do użytkowania w 1909 r. Budynek ten (aktualnie ulica Karola Miarki 27) posiada również fundamenty wykonane z wilczańskiej cegły, o czym przekonano się w 1993 r. przy ich odsłanianiu przed wykonaniem projektu rozbudowy zespołu szkolno-przedszkolnego. W tych fundamentach odsłoniliśmy cegłę z wypaloną nazwą „Wiltscha”.  Ten stary budynek z 1909 r. został zmodernizowany i obecnie mieszczą się w nim klasy przedszkolne, a na poddaszu usytuowane jest małe muzeum szkolne.

Młody Horenstein z kolegą Pawłem Nowakiem i opiekunką Emilią Skibą.

Cegielnia zatrudniała mieszkańców wsi i okolicznych wiosek oraz lokowała ich w swoich budynkach. 2 budynki służbowe zachowały się do dzisiaj – tzw. „willa” przy ul. Rybnickiej 4 oraz budynek pisarza cegielni – K. Schmidta przy ul. Karola Miarki 40. Oprócz ww. budynków służbowych do dzisiaj stoją budynki wymurowane z naszej cegły – niektóre są obecnie zmodernizowane. Można te budynki obejrzeć zarówno przy ul. Karola Miarki oraz na przysiółkach „Nowsie” i „Jurów”. Z ciekawszych budynków należy wymienić posesję przy ul. K. Miarki 59, gdzie w okresie międzywojennym mieścił się posterunek policji wraz z aresztem oraz gabinet dentystyczny „Ida Koschek – Dentist”. Przy ul. Krótkiej stoją budynki  nr 1, 3, 5.

Duże ilości cegły dostarczano za pomocą transportu kolejowego do budowy Starych Gliwic od 1899 r. Tory kolejowe o rozstawie szyn 785 mm biegły z terenu cegielni w stronę DK-78, przed skrzyżowaniem skręcały w prawo, omijały to skrzyżowanie i przecinały drogę, biegły wzdłuż tej drogi po stronie zachodniej i łączyły się z kolejką wąskotorową w Nieborowicach w okolicy dzisiejszej karczmy „Wrazidlok”. Ww. bocznica istniała do 1926 r., kiedy to owe tory przerwano po stronie niemieckiej.

Przy rozbiórce budynku wybudowanego z początkiem XX w. przy ul. K. Miarki 78 natrafiono na cegłę z wyrytymi nazwiskami pismem staroniemieckim – Marie Kapol i Peter Mazocha (?). Prawdopodobnie te 2 osoby pracowały przy produkcji cegły i upamiętniły na niej swoje personalia. Cegielnia prosperowała dobrze, lecz kiedy Wilcza znalazła się po polskiej stronie skończył się niemiecki rynek zbytu, rozpoczęły się problemy finansowe na cegielni, a gdy z początkiem lat 30. XX w. wystąpił krach w gospodarce światowej i krajowej spółka żydowska zbankrutowała –  Sąd Grodzki w Rybniku przeprowadził licytację mienia. W Tygodniku Powiatowym na Powiat Rybnicki – organie urzędowym wydanym 23 czerwca 1934 r. czytamy o wykazie nieruchomości cegielni objętych tzw.” przetargiem przymusowym” –      

„dom mieszkalny zarządcy cegielni, dom mieszkalny mistrza maszynowego z chlewem, dom mieszkalny dla robotników, piec pierścieniowy I i II, dom maszynowy z przybudową, chlew z stodołą, 3 suszarnie, kuźnia z magazynem oraz szopą na węgiel, wozy i narzędzia, biura i komora na sprzęty konne, kuźnia, dom mieszkalny dla urzędników, stajnia, rola przy szosie, szosa od Szczygłowic i do Szczygłowic, rola we wsi i przy szosie do Gliwic – o powierzchni 15, 79, 30 ha.”

Po przymusowym przetargu dawni właściciele wyjechali, a zarząd nad nieruchomościami sprawował K. Schmidt – były pisarz cegielni. W Tygodniku Powiatowym wydanym 7 maja 1933 r. czytamy –

„Zarząd Cegielni Wilcza Dolna zabrania niniejszem łowienia ryb, kąpanie i branie wodę w stawach leżących na terenie cegielni, bo za ewentualne nieszczęścia nie odpowiada. Winnych pociągnie się do odpowiedzialności – podpisał Karol Schmidt.”

Po kilkuletniej przerwie w produkcji cegły znalazł się nowy dzierżawca Przedpełski, który uruchomił cegielnię ok.1937 r. W tym czasie krążyła przyśpiewka o cegielni (słowa ułożył Jan Kaszek – przezwisko „Auder”) –

Nasza wioska jest graniczna

i ludności bardzo liczna.

Tam na końcu stoi dwór,

a za dworem piękny bór.

Koło dworu jest cegielnia

ta nieruchomość piekielna.

Siedem latek pustką stała,

nim się wreszcie w ruch dostała.

Wynajął ją pan Przedpełski,

ten wielki cygan zdradziecki.

Beczkę miodu sprowadzili,

ludziom pieniędzy mało dali

tylko miodem wypłacali.

Szrymer stary rozwodziciel,

młodych panien uwodziciel.

Trzy służące on posiadał,

lecz się z jedną panią zadał,

na imię Jej było Trudka,

wnet wystrychnął Ją na dudka

Ponownie uruchomiona cegielnia w 1937 r. niedługo już produkowała cegłę, bo wybuch II wojny światowej przerwał prace, dzierżawca uciekł z Wilczy, a wykop po wydobytej glinie został zalany przez przerwane warstwy wodonośne. Ponieważ nie zachowała się żadna fotografia z okresu pracy cegielni pani Danuta Ferdyan wykonała szkic sytuacyjny tej nieruchomości kierując się sugestiami pani Jadwigi Pindzioły oraz treścią  „Przetargu przymusowego”.

Wykaz obiektów położonych na terenie wilczańskiej cegielni w 1934 r.: 1. dom mieszkalny dla urzędników 2. dom mieszkalny mistrza maszynowego 3. dom mieszkalny dla robotników 4. piece pierścieniowe I i II oraz maszynownia 5. zbiorniki na wodę 6. tory kolejowe 7. dom zarządcy cegielni – tzw. „willa”, obecnie na ul. Rybnickiej 4

Glinę ładowano ręcznie w wykopie do  „kolyb”. Glina po wyciągnięciu do góry dostawała się do mieszalnika, gdzie następowało wymieszanie jej na jednolitą masę. Z pewnością często zdarzały się awarie tegoż mieszalnika, bo w owym czasie straszono dzieci, żeby się uczyły, bo inaczej w przyszłości będą deptały glinę na cegielni. Wymieszana glina dostawała się do gniotownika, w którym formowano długie bloki prostokątne i wtedy następowało dzielenie owych bloków na cegły długości 25 cm. Pracownicy odwozili uformowane mokre cegły na tzw. „placiokach” do suszarni, gdzie były układane na półkach. Po odpowiednim wysuszeniu cegły trafiały do komór pieca typu Hoffmana, gdzie układano je w stos. Wypalanie cegły trwało od 3 do 4 dni w temp. ok 960 stopni C. Piec był ogrzewany drzewem i węglem dowożonym furmankami najpierw z kopalni Dębieńsko, a później z kopalni Knurów. Po wypaleniu cegła była zanurzana w wodzie, żeby pozbyć się tzw. „myrgla”. Chociaż na cegielni pracowała maszyna parowa, to jednak przy transportach niezastąpione były konie pociągowe tzw. „belgioki”. Na dole wykopu była usytuowana studnia, z której wypompowywano wodę za pomocą parowej pompy pulsacyjnej i gromadzono ją w 3 małych stawach,  nadmiar był odprowadzany rurami pod zamek i pojono nią bydło.

Uchwyt do przenoszenia gorących cegieł. Zbiory Muzeum Klamory u Erwina w Wilczy.

Po zakończeniu działań wojennych nie uruchomiono już cegielni, a wykop stał się stawem zwanym przez mieszkańców Wilczy „Cygielnią” lub „Gliniokiem”. Woda w nim zawsze była czysta i nadal pojono nią bydło Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej, a młodzież i dorośli w okresie letnim korzystali z kąpieli jak w basenie. Pamiętam, że w latach 50. nad staw przyjeżdżał tabor cygański w wozach krytych płótnem naciągniętym na łukowate pałąki. Cyganki ruszały na wioskę, żeby handlować i kraść (kury, kaczki, jajka, mleko i ser). Cyganie rozpalali ognisko i zajmowali się wykuwaniem ręcznym patelni oraz odrestaurowaniem starych naczyń kuchennych i zastawy stołowej. Ta technika odrestaurowania było wówczas  niezdradzana nikomu – polegała na rozgrzaniu do odpowiedniej temperatury elementów metalowych, posypaniu ich topnikiem z opiłków cyny i rozprowadzeniu tego odpowiednią szmatą. Z takim towarem Cyganki ruszały w teren celem przeprowadzenia handlu wymiennego.

Staw dzięki przylatującemu ptactwu wodnemu został zarybiony i w czasie wakacji mogliśmy łowić ryby – okonie, liny, karasie i płotki. Dookoła stawu posadzono lipy, dęby, brzozy i orzechy. Od pewnego czasu „Cygielnia” znajduje się w rękach prywatnych, a miejscowe kółko wędkarskie co jakiś czas zarybia staw karpiami, sandaczami, szczupakami, karasiami i urządza zawody wędkarskie.               

                   Dziękuję Państwu – Jadwidze Pindziole, Pawłowi Nowakowi, Justynie Diak, Danucie Ferdyan.

Ryszard Pławecki