Trześniówka, trzy rozdziały historii

Droga, nazywana dziś Trześniówką, widoczna jest już na mapach z XVIII wieku. Był to wówczas najkrótszy trakt z Pilchowic do Rybnika przez Ochojec, równie często, o ile nie częściej używany jak droga przez Dolną Wieś. Na mapie von Wredego z 1747 r. wzdłuż tej drogi nie ma jeszcze żadnych zabudowań.  Pierwsze budynki pojawiają się w związku z przybyciem do Pilchowic rodziny von Wengersky. Obszar wzdłuż tej ulicy należał do dóbr pałacowych. Na ich terenie, w niewielkim zagajniku po lewej stronie drogi urządzono bażanciarnię nazywaną też Fazaneryją (od niemieckiego i śląskiego słowa „fazan”-bażant). Fazaneryja pozostała w pamięci mieszkańców do dziś. W bażanciarni musiał istnieć jakiś budynek, w którym mieszkał opiekujący się bażanciarnią „Fazanjäger”. Dowód na istnienie Fazaneryi jest w pilchowickich księgach parafialnych, gdzie ok. 1815 roku znajdujemy akty urodzenia kilkorga dzieci  Frantza Fittelbacha. Jako ich miejsce urodzenia podane jest Fazan Garten czyli Fazaneryja. Na tej samej wysokości, po przeciwnej stronie drogi pojawia się budynek kaplicy myśliwskiej, w której hrabiowie Wengerscy i ich goście modlili się przed wyruszeniem na polowania.

W drugiej połowie XIX w. budynek ten służył jako leśniczówka. Z początkiem XX w. zamieniono go w budynek mieszkalny, a ostatecznie zburzono po II wojnie światowej. Stał on w najwyższym punkcie wzniesienia. Niestety nie są znane żadne zdjęcia ani ryciny kaplicy. Zachowało się jedna fotografia z okresu, kiedy budynek pełnił już funkcje mieszkalne, ale przypuszczalnie był już wówczas mocno przebudowany. Jego mieszkańcy pamiętają jednak grube mury,  sklepienia „jak w kościele” i drzwi w kształcie łuku. A wracając do Fazaneryi to tamtejszy lasek zachował się do dziś. Po parcelacji majątku dworskiego w latach 30. XX w. powstały tam pierwsze domy. Z czasem ich przybywało. Mieszkańcy twierdzą, że również i dziś mnóstwo jest tam bażantów. Zresztą mieliśmy okazję się o tym przekonać podczas spaceru historycznego: kiedy zbliżyliśmy się do lasku, z zarośli poderwał się dorodny bażant.

Mieszkanka Trześniówki. Lata 30-te XX wieku. W tle widać jeden z zidlongów.

Zagajnik w dawnej Fazaneryi do dziś zachował swój niezwykły urok i charakter zadumy, jakby zatrzymania czasu. Wiąże się to zapewne również ze znajdującym się w nim grobem hrabiego von Wrochem i jego żony. O tym samotnym nagrobku pisaliśmy już kiedyś, więc dziś tylko kilka słów przypomnienia. Hrabia Heinrich von Wrochem przyjeżdżał często do swojej córki, która wyszła za mąż za ówczesnego właściciela Pilchowic. Niezwykle upodobał sobie ten zielony zakątek i tu chciał być pochowany. Kiedy zachorował, leczony był w pilchowickim szpitalu bonifratrów. Jako ewangelik pogrzebany został zgodnie ze swoim życzeniem w pilchowickim lasku. W rok później dołączyła do niego żona. Przy leśnym grobie czuwał przez długi czas ich wierny pies. Kamienny nagrobek z 1869 roku istnieje do dziś, choć w latach 40. XX wieku  zniszczono tablicę nagrobną (do dziś zachował się tylko jeden jej fragment). Dzięki obecnym właścicielom gruntu – państwu Sierańskim – grób jest zadbany, teren wokół niego uprzątnięty, a tabliczka informuje o historii tego miejsca.

Grób hrabiego von Wrochem. Zdjęcie z 1933 r. źródło: sbc.org.pl
Mapa z 1928 r. Widać na niej Bażarnciarnię z zarysem ścieżek i krzyżykiem oznaczającym grób Wrochema. Brak jeszcze zidlongów.
W polu skrót Sch oznacza Scheune czyli stodoły.

Kolejny rozdział historii Trześniówki to lata 20. XX w. Wtedy to w ramach osiedlania na terenach przygranicznych osadników niemieckich zbudowano tzw. „zidlongi”. Było to 8 domów wraz ze stodołami i innymi zabudowaniami gospodarczymi. Wszystkie były niemal identyczne. Ukończono je w 1929 r. podobnie jak analogiczne domy na ulicy Stanickiej. W 1933 roku członkowie Ochotniczego Hufca Pracy zbudowali drogę do nowych domów. Pamiątką tamtych dni jest kamień, który pierwotnie stał na zakręcie drogi na Trześniówce. Obecnie kamień znajduje się w centrum Pilchowic, koło restauracji Caro. Widnieje na nim napis” Diesen Weg erbaute der N.S.Arbeitsdienst. Pilchowitz 1933″. Robotnicy ci obsadzili drogę drzewami czereśni – stąd wzięła się nazwa „Trześniówka” – od śląskiego słowa „cześnia” czyli „czereśnia”. Niestety zima 1942 roku była tak ostra, że większość czereśni zmarzła i została wycięta. W „zidlongach” na Trześniówce zamieszkali osadnicy z niemieckiej enklawy w Schönwaldzie i samych Niemiec.

Mapa z 1942 roku. Widać regularne, bliźniaczo podobne budynki zidlongów.
Kamień upamiętniający budowę drogi na Trześniówkę. Zdjęcie pochodzi z 1933 roku. źródło: sbc.org.pl

W 1945 „nowa władza” wyznaczyła te domy jako lokum dla repatriantów ze wschodu. W kilku przypadkach dawni i nowi mieszkańcy przez jakiś czas mieszkali pod jednym dachem. Ostatecznie jednak wszyscy niemieccy mieszkańcy zostali wysiedleni.

Jeszcze kilka ciekawostek związanych z Trześniówką. W latach 50. i 60. na terenie jednej z posesji istniał krzyż przydrożny. Na końcu drogi prowadzącej z Trześniówki w lewo znajdują się tzw. Dołki – powstały one podczas wybierania gliny do cegielni znajdującej się na Dolnej Wsi. Również i w miejscu, gdzie dziś stoją ostatnie budynki na Trześniówce (w stronę Dołków) wykopywano glinę. Transportowano ją na Dolną Wieś torami specjalnie zbudowanymi w tym celu. Na polach między Trześniówką a Dołkami znajdowało się jeszcze w latach 40. kilka stodół – składowano w nich zbiory z okolicznych pól. Ślady wszystkich tych faktów znajdujemy na zachowanych mapach. Mieszkańcy pamiętają również, że na skraju lasku (Fazaneryi) w latach 30. i 40. odbywały się festyny. Była tam scena, na której grywała orkiestra, miejsce do tańczenia i budka z napojami (której betonowe resztki zachowały się do dziś). Z kolei na dużej polanie przed lasem i wzniesieniem w stronę Ochojca zawsze zatrzymywały się tabory cygańskie.

Grób Wrochemów – widok współczesny.

Najnowszy rozdział historii Trześniówki to lata trzydzieste i bunkry. Ale o tym opowie już w kolejnym artykule znawca tematu – pan Adam Maziarz.

Dziękuję Panom Karolowi Haśkiewiczowi, Marianowi Kapolowi i Gerardowi Hoincy za wspomnienia dotyczące Trześniówki  i za udostępnione zdjęcia. Dziękuję również Państwu Sierańskim za możliwość odwiedzenia grobu hrabiego von Wrochem podczas spaceru historycznego.

                                                                                        Agnieszka Robok