Młyny wilczańskie cz. II

Reprodukcja obrazu olejnego wykonanego w 1939 r. przez wędrownego malarza. Nieczytelny dla nas podpis autora i data widnieje na obrazie w lewym dolnym rogu.

Budynek przy ulicy Karola Miarki 97 został wybudowany pod koniec XIX w. przez stary ród wilczański Wiosna. Jest to budynek trzykondygnacyjny wraz z podpiwniczeniem w którym znajdowały się mieszkania dla pracowników zatrudnionych przy pracy na majątku rodziny Wiosna. Ów majątek posiadał powierzchnię ok. 125 ha gruntów uprawnych, łąk, pastwisk i lasów. Oprócz tego do rodziny Wiosna należał tartak parowy i duży budynek istniejący nadal, w którym mieściła się gospoda wraz z salą taneczną znaną z zabaw w okolicznych miejscowościach. W tej gospodzie oprócz zabaw odbywały się uroczystości wiejskie, przedstawienia teatralne różnych zespołów, występy orkiestr dętych, koncerty chórów nie tylko z Wilczy.

Po II-giej wojnie światowej przyjeżdżało kino objazdowe i na dużym ekranie wyświetlano filmy będące wówczas w obiegu. Kiedy na wiosnę 1892 r. w wilczańskiej szkole wy

Ignatz Wiosna

buchł pożar i zniszczeniu uległ strych wraz z mieszkaniami nauczycielskimi, wówczas lekcje przeniesiono do gospody rodziny Wiosna. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. i po plebiscycie w 1922 r., kiedy to Wilcza została przyłączona do Polski pan Ignatz Wiosna urodzony w 1885 r., został wybrany na Naczelnika Wilczy Górnej. Był to człowiek szanowany i lubiany przez miejscową ludność. Zwracano się do Niego – Panoczku. Moje pokolenie powojenne pamięta go z rozdawania cukierków dzieciom, które wówczas były rarytasem. Dzięki Jego staraniom już w 1920 r. doprowadzono kablem podziemnym prąd elektryczny z istniejącej wówczas kopalni Dębieńsko do piwnicy budynku przy ulicy Karola Miarki 97. Ów budynek został przebudowany z zamiarem uruchomienia w nim mielenia zboża. Lokatorzy tegoż budynku nie poszli na bruk, lecz przygotowano im mieszkania w budynku obok, którego obecnie już nie ma.

Znamionówka firmy Diener & Boldt z Wrocławia.

Sprowadzono firmę niemiecką Diener & Boldt z Wrocławia, która przywiozła urządzenia i uruchomiła mielenie zboża. W piwnicy znajdował się transformator, który przekazywał prąd na silnik elektryczny o mocy 33 kw zabudowany na parterze. Silnik ten poprzez transmisje napędzał 3 mlewniki i pozostałe urządzenia. Dwa mlewniki posiadają długość 60 cm a jeden 80 cm. W skład każdego mlewnika wchodzi 6 walców stalowych o średnicy 30 cm zainstalowanych na 3 stołach. Z mlewnikami współpracują 2 odsiewacze – jeden podwójny, a jeden pojedynczy, wyposażone w oczka o różnych średnicach. 4 sita są wykonane z drutu metalowego, a 6 z jedwabiu naturalnego. Przed właściwym mieleniem odbywa się wstępne czyszczenie zboża poprzez zainstalowaną jedną wialnię, jedną łuszczarkę, jedną szczotkarkę i jeden gniotownik. Po wstępnym oczyszczeniu zboża odbywa się jego przesył elewatorem na walce, gdzie odbywa się już właściwe mielenie. I tak w latach 1920 – 34 młynem zarządzał pan Ignatz Wiosna, który zatrudniał pracowników przy mieleniu żyta i pszenicy. Niestety nie wiemy kto był pierwszym młynarzem. Wiemy na pewno , że pracował tam pan Augustyn Goretzky, który wyuczył się tam zawodu młynarza. Był to ojciec pani Róży Groborz.

Antoni i Joanna Jureccy – młynarz i młynarzowa

Kiedyś młynarz był osobą wysoko postawioną wśród lokalnej społeczności i należał do lokalnych autorytetów. W 1934 r. młyn został zakupiony przez pana Antoniego Jureckiego, który przedtem ze swoim bratem Janem prowadził młyn w Bieruniu Nowym. Pan Antoni Jurecki zarządzał młynem do 1953 r. a wówczas ww. młyn przejęło Rejonowe Przedsiębiorstwo Młynów Gospodarczych z Gliwic, które później po reorganizacji przeniesiono do Bielska Białej . Pan Antoni dalej prowadził młyn, lecz nie jako właściciel. W 1961 r. młyn przejęła Rolnicza Spółdzielnia Produkcyjna z Wilczy. W 1966 r. pan Antoni zmarł. Od tej pory młyn prowadził Jego syn Rudolf, który pomagał ojcu przy mieleniu zboża już od 1961 r. Jako ciekawostkę należy dodać, że pan Jurecki po żniwach 1944 r. był zmuszony zebrać od miejscowych gospodarzy całe zboże w ilości ok. 2000 t. Lecz w styczniu 1945 r. wkroczyły wojska radzieckie i wówczas wykorzystano cały zapas zboża. Wtedy mielono zboże na okrągło – w dzień i w nocy od stycznia do maja 1945 r. Prace te nadzorował oficer radziecki. Po II-giej wojnie światowej przy mieleniu zboża panu Antoniemu pomagali m. in. następujący mieszkańcy Wilczy – Hejna Józef, Zawadzki Oswald, Konieczke Jan, Henel Józef – tata Marty Kijonka. Rampę młyna wielokrotnie wykorzystano przy budowie ołtarza przed procesją Bożego Ciała.

Pan Rudolf Jurecki
widok obecny
piwnica młyna
stan obecny
oryginalny rysunek techniczny
zapisane ołówkiem Augustyn Górecki
Ryszard Pławecki i Rudolf Jurecki w akcji
znamionówka silnika
praktycznie wszystkie urządzenia zachowały się w dobrym stanie

Urządzenia młynarskie przy ul. Karola Miarki 97 obecnie stoją niewykorzystane i wymagają technicznej renowacji.

niezwykłe miejsce

opowiedział Rudolf Jurecki

spisał Ryszard Pławecki

fotografie Waldemar Pietrzak